
W zależności od wieku bardzo różnie miłość do siebie, akceptacja siebie lub jej brak się przejawia. Jednak to właśnie miłość do siebie jest kluczowym elementem, aby żyć w zgodzie ze sobą, ze światem i nie komplikować sobie ani innym życia.
Moja 15 letnia córka ostatnio zapytała mnie – „Mamo jak to jest, że jedna koleżanka M. jest dobra z niektórych przedmiotów ale są też takie przedmioty np. jak matematyka czy fizyka z których jest bardzo słaba ale jest w niej coś takiego inspirującego niezależnego od niczego. Tak wieloma rzeczami się interesuje zawsze ma wspaniałe pomysły jak się z nią przebywa jest takie poczucie, że jej wyjdzie wszystko co sobie zaplanuje tak jakby miała coś czego nie mają inni jakby jej wnętrze było lepsze jak to możliwe i co ona takiego ma?. „
„Z drugiej strony jest druga koleżanka S. która jest geniuszem naukowym ale nie ma tego czegoś w sobie pomimo, że wie wszystko jest chodzącą encyklopedią mogła by już pisać maturę międzynarodową i zdała by wszystko na 100% to jednak ona tego nie ma od czego to zależy jaka jest różnica między nimi? Nie mogę tego zrozumieć co ma jedna a czego brakuje drugiej pomimo, że jej nic nie brakuje i jest we wszystkim najlepsza ze wszystkich.”
Ja zapytałam – Jaki jest stosunek pierwszej koleżanki M. do siebie samej? „Jest pewna siebie, skupia się tylko na tym co ją interesuje i w czym jest dobra. Myśli o tym jakie działania może podjąć, żeby się jeszcze bardziej rozwinąć i nigdy z niczym nie ma problemu” odpowiedziała córka.
Jaki jest stosunek do siebie drugiej koleżanki S. zapytałam? „Cały czas chce być inna niż jest udaje głupszą niż jest bo się boi, że będą o niej mówić, że jest „kujonem” a nie jest.” Sprawia wrażenie jakby nie na tym się skupiała co trzeba np. ciągle mówi, że jest kiepska bo niema zdolności wokalnych.”
Czyli jaka jest różnica między nimi? „O rany już wiem koleżanka S. musi popracować nad pewnością siebie pomimo, że jest we wszystkim najlepsza to i tak siebie nie akceptuje, odrzuca swój dar. Jak to możliwe, że tak się stało? Ale to życie jest dziwne odpowiedziała córka.”
Niestety bardzo prawdopodobne, że jeśli koleżanka S. nie przyjmie siebie w pełni, nie zaakceptuje siebie, nie pokocha to możliwe, że chłopców a następnie mężczyzn jakich będzie przyciągać do swojego życia, których będzie wybierać zupełnie podświadomie będą osobami np. znacznie poniżej jej poziomu intelektualnego ponieważ sama w sobie ten poziom odrzuca, więc i relacje mogą nie być satysfakcjonujące.
Wszystko zaczyna się od nas jak wewnątrz tak i na zewnątrz.
Oczywiście nie chodzi tu o koleżankę córki S. a chodzi o każdą z nas.
Uczyli nas zawsze, że kochanie siebie to egoizm ale tu nie o takie kochanie siebie chodzi.
Poziom o którym piszę nie ma nic wspólnego z egoizmem czyli sztucznej koncepcji wymyślonej o samym sobie, żeby się lepiej poczuć.
Jest natomiast przyjęciem i zaakceptowaniem w pełni swojej istoty jako niedoskonałego człowieka, który ma swoje wzloty i upadki, popełnia błędy i wynosi z nich lekcje oraz iskry wewnątrz nas danej nam od Boga, dzięki której, żeby nie wiem co się działo możemy raz za razem podnosić się i stawać w swojej mocy oraz podejmując trud własnego rozwoju wspierać i inspirować innych aby odkrywali to co w nich najlepsze.
Możemy kochać, obdarzać szacunkiem i wsparciem innych ale nie możemy tego zrobić jeśli nie jesteśmy wstanie wesprzeć ani zainspirować sami siebie.
